Fotografia podróżnicza


I oto zaczęła się nasza przygoda na antypodach...

Sporo tych bagaży - no ale przecież jedziemy na trzy miesiące.

Po trzech dniach poróży wreszcie dotarliśmy do największego miasta Nowej Zelandii - Auckland.

Wędrujemy przez wilgotny nowozelandzki las, porośniety gigantycznymi paprociami.

Magiczne wybrzeże Pacyfiku...

Malowniczy półwysep Coromandel oczarował nas swą kolorystyką.

Catedral Cove - skaliste wybrzeże półwyspu Coromandel.

Bajeczne zatoczki nad Pacyfikiem.

Iga na początku trochę bała się tak wielkiej wody...

Wkraczamy w krainę ognia, gotującej się lawy, gejzerów i gorących źródeł - wszystko dymi i paruje...

Błotne wulkany u "piekielnych bram".

Ciekawe co na to powiedzą rodzice. Hi,hi...

Tym razem - Wai-o-tapu.

Wszystko wygląda tu niesamowicie surrealistycznie.

Wnetrza kraterów wypełnione są roztworami kwasów - wpadniesz - giniesz!!!

Orakei Korako - kolejne gorące źródła.

Widoki jak malowane...

Wreszcie Wellington - brama na Wyspę Południową...

Na promie do Picton strasznie wiało - ponoć to jeden z najbardziej zdradzieckich akwenów na świecie.

Pierwsze widoki na wyspę Południową.

No to jesteśmy w Kaikorua.

Przepiękne klify mają tu do 100 metrów wysokości.

Największą atrakcją są jednak wieloryby żerujące przy brzegach.

Christchurch - stolica Południowej Wyspy.

Zachwycający półwysep Banks...

Tu można zobaczyć fiordy o szmaragdowej wodzie.

Przed nami Alpy Nowozelandzkie. Ruszamy w ich stronę...

Docieramy do Parku Narodowego Arthurs Park.

Już na początku zaskakują nas niesamowite formy skalne...

... a także ogromne wodospady.

Najpiekniejsze są jednak widoki na szerokie doliny lodowcowe.

Góry zdają się nam być nie do końca realne - piekne i dzikie.

Ruszamy na trekking w strone Bayleys Spur.

To stąd wspaniale prezentują sie lodowce tej części Alp Nowozelandzkich.

Przed nami jezioro Coleridge...

... o niesamowitej turkusowej barwie.

Wedrujemy brzegami Coleridge - nie spotykając nikogo.

Docieramy nad jezioro Tekapo w pobliże malowniczego kościółka "Dobrego Pasterza".

Jesteśmy na półwyspie Otago. Ruszamy w poszukiwaniu pingwinów i albatrosów...

Udaje nam się zobaczyć żółtookie pingwiny...

... ale musimy uciekac przed lwami morskimi.

Docieramy na sam koniec Wyspy Południowej - do Southland.

Wędrujemy przez niesamowite lasy paproci drzwiastych...

Tu prawie zawsze pada, więc Wszystko pokryte jest grubą warstwą mchów i porostów.

Dalej już tylko "ryczące czterdziestki" i ... Antarktyda.

Czas ruszać dalej - do Fiordland...

Pogoda spłatała nam figla i słońca szukaliśmy pod Mt. Cook.

Ruszyliśmy w stronę Mt. Sefton i chaty Muellera.

Zachwycił nas Mt. Cook - najwyższy na antypodach...

... a także wiszące lodowce na Mt. Sefton.

Na szlaku świetnie dawała sobie radę i Iga.

Będzie co wspominać.

Dotarliśmy na lodowiec Tasmana - najwiekszy w Nowej Zelandii.

Czas ruszać dalej - do Fiordland... czy tym razem pogoda dopisze? Cóż, jedziemy w najbardziej deszczowy fragment Nowej Zelandii.

Wreszcie słynny Milford Sound.

Pionowe sciany dochodzą tu do przeszło 1500 m. Drugie tyle skryte jest pod taflą wody.

Pogoda nie zawsze jest tu aż tak łaskawa.

We Fiordland warto ruszyc na jeden ze szlaków - np. Rottenburn...

Jezioro Wakatipu widziane ze szcztów nad Queenstown.

Podziwiamy śmiałków skaczących z mostu na bungee, z wysokości przeszło czterdziestu metrów.

Docieramy do serca Wyspy Południowej nad jezioro Wanaka.

Wycieczka na pobliski szczyt Rob Roy dostarcza rewelacyjnych widoków na okoliczne szczyty i taflę jeziora.

Podziwiamy jezioro Wanaka i szczyty Parku Narodowego Mount Aspiring w promieniach zachodzącego słońca.

Witamy w krainie lodowców - lodowiec Fox.

Wędrówka po "żywym lodzie" dostarcza sporych wrażeń...

... wszystko tu się rusza i trzeszczy. Lepiej więc ubezpieczyć się liną.

Zachodnia ściana Mt.Cooka i Mt. Tasmana wyrasta na ponad 3000 metrów ponad taflą jeziora Matheson.

Mt. Tasman - wspaniały trzytysięcznik.

Żegnamy lodowe królestwo Wyspy Południowej, czas ruszyć na północ.

Zachodnie wybrzeże usiane jest stromymi skałami - jednymi z najbardzie znanych są te o nazwie Pancake Rocks.

Park Narodowy Abel Tasman pełen jest magicznych zatok...

... a także niesamowitych skał - przypominających na przykład dwie połówki jabłka.

ostatnie kilometry przed mierzeją Farewella - piekne jeziora i niesamowita roslinność.

Północny skrawek Wyspy Południowej - plaża Wharariki.

Przy hulającym wietrze ruszamy w stronę klifów.

Monumentalne skalne bramy zamykają Wyspę Południową - dalej już tylko wzburzone Morze Tasmana i Wyspa Północna.

Ruszyliśmy jeszcze w stronę fiordu Queen Charlotte...

... docierając nad malowniczą Zatokę Strażników.

To już wyspa północna - wróciliśmy tu płynąc promem z Picton. Korzystając z dobrej pogody ruszyliśmy w stronę wulkanów Tongariro i Raupechu.

Na szlaku Tongariro podziwialiśmy między in nymi czerwony krater.

Jadąc dalej w stronę Auckland warto zatrzymać sie w rejonie Waitoamo...

... i wejśc do wnetrza ziemi!.

Zmierzając w stronę wybrzeża natknęliśmy się na niesamowite wodospady.

Znów Auckland - czas ruszyć na północ wyspy.

Docieramy do Parku Narodowego gigantycznych drzew Kauri...

... najstarsze mają ponad 1000 lat.

Aby dotrzeć na samą połnoc trzeba pokonać plażę o długości 90 mil...

... po drodze mija się rozległe pola wydmowe Te Paki.

Człowiek czuje się tu jak na Saharze.

Wreszcie Reinga...

... tu kończy się Wyspa Północna, a dalej...

...a dalej Japonia. Ale to już zupełnie inna historia...
Copyright by www.fotografiapodroznicza.pl - Anna i Marcin Szymczakowie. Wszystkie prawa zastrzeżone.